Przesłanie księdza Gierszewskiego

foto_gierszewski

Ksiądz Benedykt Gierszewski – ojciec i pierwszy prezes naszego Klubu Posokowca

Świąteczne porządki mają też swoje dobre strony, czasami wpadnie nam w ręce coś ciekawego. Podczas tegorocznego porządkowania, zmieniając miejsce składowania egzemplarzy „Łowca Polskiego” postanowiłem przejrzeć jeden z numerów, który akurat leżał na wierzchu jednej ze stert. Był to egzemplarz z października 1998 roku a w nim artykuł autorstwa Benedykta Gierszewskiego, zatytułowany „POSOKOWCE W EUROPIE I W POLSCE”

 Dla zainteresowanych poniżej zamieszczę link do skanów tegoż artykułu. Nie mogę jednak odmówić sobie przyjemności zacytowania kilku wyjątkowych dla mnie fragmentów:

„Sądzę, że wielka to satysfakcja dochodzić skromnego postrzałka by możliwie szybko skrócić mu cierpienia. Poczuć przy tym napięcie otoku, że pies właśnie trafił na prawdziwy trop, przeżyć chwilę niepewności podczas gonu, cały zmieniając się w słuch, by wreszcie w brzmieniu psiego grania usłyszeć ten szczególny ton mówiący, że zwierz jest osaczony. Twierdzę, że to najwyższej rangi trofeum, wyższe niż strzelony z wygodnej ambony wymarzony stary ósmak. Takie trofeum rodzi się bowiem z poczucia dobrze spełnionej służby dla łowiectwa i ze świadomości, że przełamało się samego siebie. Takiego trofeum nie zawiesza się jednak na ścianie.”

„Praca z posokowcem to zaszczytny obowiązek wobec szlachetnie pojętego łowiectwa. Chęć skrócenia cierpień rannej zwierzyny to przecież ludzki znak szacunku dla wszelkiego stworzenia, a w konsekwencji poczucie odpowiedzialności przed samym Stwórcą. Wszelkie działanie z tym związane nie może być motywowane modą, kaprysem, chwilowym sentymentem, a tym bardziej lukratywnym zyskiem”

„Chodzi bowiem o to, by psy tych dwu ras posokowców nie dostały się do nieodpowiednich łowisk, a tym bardziej w nieodpowiednie ręce. Niebezpieczeństwo to grozi szczególnie posokowcom bawarskim, gdyż bezideowi hodowcy, zainteresowani wyłącznie zyskiem, produkują masowo „rodowodowe” szczenięta na kanapę albo dla amatorów „pięknego, eleganckiego, nieco większego jamnika””

strona 1 artykułu

strona 2 artykułu